Przejdź do treści

„Warto jest ogrzewać chłód, aby samemu nie tracić ciepła. Czyli dawać z siebie, aby pozostać człowiekiem”

Zdjęcie: archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
szklanka wody
Filtrujesz wodę? Pijesz niegazowaną czy tą z bąbelkami? A może „kranówkę”? O rodzajach wód porozmawialiśmy z lekarzem Krzysztofem Lachowskim
akcja jestem, badam się
„Jestem, badam się” – akcja, która ma przypominać kobietom o badaniach profilaktycznych
Jak wrócić do biegania po ciąży?
Jak wrócić do biegania po ciąży?
ryż i mango deser
Ryż kokosowy z mango. Pomysł na śniadanie idealne
drzemka
Drzemka dobra na wszystko. Dlaczego warto ją sobie uciąć i ile powinna trwać?

Ola żyje w dwóch światach. W Polsce, gdzie jest pediatrą i wychowuje dwójkę własnych dzieci, i w Afryce, gdzie w sierocińcu pomaga ponad 200 „obcym”. W obu miejscach czuje się jak w domu. Na jedną z misji zabrała swoją nastoletnią córkę. –  Jeśli ma się stać coś złego, to zdarzy się wszędzie. Dobrze jest pomagać. I dać sobie pomóc – mówi. Bo kto komu jest bardziej potrzebny: Ola misji czy misja Oli, to wcale nie jest takie oczywiste.

Ewa Kaleta: Jak się zostaje misjonarką?

Ola: Bardzo spontanicznie i niespodziewanie. Przynajmniej ja tak zostałam. Nie było w moim życiu takiego planu, żeby jechać do Afryki leczyć dzieci. Zaczęło się od tego, że przeprowadziłam się z Wrocławia do Warszawy i zaczęłam pracę w przychodni. Któregoś dnia wchodząc do pokoju socjalnego zobaczyłam przyklejoną do ściany kartkę. Było na niej napisane, że poszukiwany jest pediatra, który chciałby pomóc w sierocińcu prowadzonym przez polskie siostry zakonne. Sierociniec jest w Afryce w Zambii w miejscowości Kasisi.

Ta kartka po prostu do mnie przemówiła – tylko tak mogę to nazwać. Poczułam, że chcę tam jechać. Nigdy wcześniej nie myślałam o misjach, ale chciałam zawsze pomagać dzieciom. To wszystko. Za bardzo się nad tym nie zastanawiałam, po prostu poczułam, że muszę tam jechać. Miałam 36 lat, miałam już specjalizację, byłam pediatrą alergologiem, miałam dwoje swoich dzieci. Córka miała 10 lat a syn 6.

Co na to twoja rodzina, znajomi?

Rodzice się bali, pytali, po co mi to, dlaczego nagle podejmuję takie decyzje, o co mi chodzi. Bali się o mnie, że coś mi się stanie, że to niebezpieczne. Z dziećmi zawsze jestem szczera i mówiliśmy otwarcie o wyjeździe. Wyjazdy były krótkie, 6 tygodni. Wiedziałam, że damy radę i to przetrwamy. Codziennie na telefonach, esemesach.

 

Do Kasisi pojechałam 3 razy. Moim dzieciom zdarzało się bać o mnie, ale tłumaczyłam im, że nic mi nie grozi. Zresztą, córka na trzecią misję pojechała ze mną. Miała 15 lat, były akurat ferie, pojechałyśmy na miesiąc, więc zarwała 2 tygodnie szkoły. Dostałam od sióstr otwarte zaproszenie dla całej rodziny. Córka bawiła się z dzieciakami cały czas, spotykałyśmy się tylko na stołówce podczas posiłków. Wcale nie chciała być lekarzem. Chciała się opiekować dzieciakami, poznać je.

Pewnie słyszysz to pytanie często: nie bałaś się?

Bałam za pierwszym razem, ale wszystko minęło, kiedy wylądowałam na miejscu. Poczułam to ciepłe wilgotne powietrze. Takie przytulne. Poczułam się u siebie. Na swoim miejscu. Lęki minęły. Jak jechałam gruntową drogą przez busz dwie godziny, to byłam zdziwiona, ale nie było we mnie lęku. Do najbliższego miasta z Kasisi jedzie się godzinę. Najbliższy szpital jest w stolicy. Trudno o pomoc medyczną. Ale kiedy już się tam jest, nie patrzy się na to tak, jak tu. Tu to budzi lęk, a tam działasz w zastanej rzeczywistości, jesteś tu i teraz.

Jakie były trudności? Co cię przerosło na miejscu?

Nie można było ot tak wyjść sobie samemu z sierocińca wieczorem. Bo mogło zaatakować dzikie zwierzę. Obok były krokodyle, węże. Raz miałam spotkanie z kobrą. Zdarzało mi się czuć się trochę zamkniętą przez to, ograniczoną. Mogłam się przejść po wiosce, ale niezbyt daleko. Było fajnie, ale jednak teren i możliwości były bardzo ograniczone. Kiedy siostry to jakoś we mnie zauważały, to brały mnie na kawę do miasta. I to mi pomagało. Poznałam tam jedną siostrę, która ma ponad 90 lat, w sierocińcu jest od 40 i mówiła mi, że nie znosi monotonii. W związku z tym ciągle przemeblowuje na różne sposoby swój pokój.

Zdjęcie: archiwum prywatne

Poza tym dostałam tyle ciepła i miłości od dzieciaków na miejscu, że to przesłania wszystko inne. Lęki znikają. I to nie na zasadzie wdzięczności, że się do nich przyjechało i że się pomaga, tylko na zasadzie przyjaźni i czułości. Kiedy wsiadam do samolotu w drodze powrotnej, to już zaczynam tęsknić za nimi. Potem z czasem tęsknię mniej, wdrażam się w swoje życie w Polsce. Ale myślę o nich, dzwonię, zastanawiam się, co u nich słychać. Te momenty po powrocie są najtrudniejsze. I nie ma tu tego powietrza, mojej ulubionej ciepłej wilgoci.

Jak wyglądała twoja codzienność w sierocińcu?

Miałam mały pokój, który pełnił rolę przychodni. Codziennie miałam około 30 pacjentów, tak jak w szpitalu. W samym sierocińcu było od 200 do 300 dzieci. Doświadczyłam nowych rzeczy. Pamiętam, jak się stresowałam, jak ja sobie poradzę z diagnostyką na ciemnej skórze. I fakt, trudniej rozpoznać wysypkę, gorzej widać naczynia. 25 proc. dzieci było zarażone HIV. Chorowały na choroby, o których czytałam tylko w książkach, jak malaria. Leczyłam gruźlicę, z którą nie spotkałam się wcześniej, pracując na oddziale alergologicznym. A poza tym codzienność, małe wypadki, kaszel, ospa, rozcięta głowa do opatrzenia.

 

Poznałam też zupełnie inną kulturę i to też wyposaża, dziewczynki są osobno i chłopcy osobno, nie używają sztućców, je się rękami. Są tu i teraz, trudniej z planowaniem i przewidywaniem przyszłości. Poczułam to mocno, kiedy pojechałam na inną, czwartą z kolei misję, do Etiopii. Pojechałam ze sprzętem medycznym uczyć personel i docierać do małych miejscowości. Różnice kulturowe były bardzo wyraźne. Nie do końca miałam pewność, że będą chcieli korzystać ze sprzętu. Nie chodziło o brak zaufania do nas, tylko inne postrzeganie świata. Jeśli dziś sprzęt nie jest im potrzebny, to trudno im zrozumieć, że może przyjść taki dzień, że uratuje im życie. Ale to był zupełnie inny wyjazd, ukierunkowany na opiekę nad matkami i opieką okołoporodową.

Zdjęcie: archiwum prywatne

Tam pojawiły się w mojej głowie znaki zapytania, czy mamy prawo zmieniać ich mentalność, czy mam prawo wymagać, aby zaczęli myśleć inaczej. Czy muszą się dostosowywać do nas, nawet jeśli chcemy im pomóc i mamy jak najlepsze intencje. Niektórzy zastanawiają się, czy w ogóle misje w Afryce są potrzebne. I nadchodzi taki moment, kiedy chyba każdy o tym myśli. Ale ja pomyślałam, że jeśli mogę, to pomogę, jeśli gdzieś jestem potrzebna, to po protu tam pojadę i zrobię to, co mogę. Nie zastanawiam się, czy to Afryka, czy Polska.

Najtrudniejszy przypadek, z jakim mierzyłaś się na misji?

Dziewczynka, która miała wstrząs. Zaczynała się sepsa, była zupełnie zdana na mnie. W sierocińcu nie było karetki. Zresztą, nie byłaby w stanie jechać nawet, gdyby karetka była. Byłam tam jedynym lekarzem. Było zagrożenie życia. Miała HIV, drgawki, wysoką gorączkę. Wcześniej dwa razy przeszła gruźlicę. I udało się, przeżyła. To było medyczne wyzwanie. Ja jestem wierzącą osobą i mam w sobie przekonanie, że jest tak, jak miało być. Miałam tam być, miałam pomóc, udało się.

 

Ale nie miałam poczucia, że jestem im niezbędna. Oni sobie dają radę doskonale beze mnie. Nie czuję się niezastąpiona. Akurat wtedy miałam tam być. Ale niezbędni to oni są mnie. Trudno mi to nazwać słowami. Łączy mnie z sierocińcem wieź trudna do nazwania, szczególnie kiedy jestem tu.

Mówisz o misji jak o wolontariacie. To znaczy, że jadąc tam, nie zarabiasz pieniędzy?

Robię to za darmo. Kiedy jestem na miejscu, dostaję jedzenie i pokój na koszt sierocińca. Ale nie zarabiam na misjach.

Sierociniec w Afryce. To symbol największego braku, największych deficytów.

Misje nadają życiu sens. Czuję się człowiekiem, pełnym człowiekiem. Mam poczucie, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni, że ludzie w pewnym sensie są tacy sami. Czuję się dobrze. Zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby było jeszcze fajniej.

Kiedy patrzę na moją córkę, widzę, ile misje mogą dać. Jest pewna siebie, ma szersze horyzonty. No i jest w niej chęć niesienia pomocy, kiedy to jest potrzebne. Dziś przeczytałam takie zdanie, że warto jest ogrzewać chłód, aby samemu nie tracić ciepła. Czyli dawać z siebie, aby pozostać człowiekiem.

Nie obawiałaś się wypalenia? Patrzenia na cierpienie?

Dzieci w sierocińcu mają lepiej niż dzieci, które są na ulicy. A takie w Zambii też są, żyją w skrajnym ubóstwie, są bezdomne. W sierocińcu mają szansę, szczególnie że cała edukacja i praca sióstr skupia się na tym, żeby dzieci zostały na miejscu i zmieniały świat tam, nie skupiają się na tym, żeby znaleźć im domy poza Afryką

 

stół świąteczny

Poza tym kiedy spotykasz kogoś, komu możesz pomóc, to też od niego coś dostajesz. Misje nazwałabym taką wymianą. Między dziećmi a mną. Między siostrami a mną. Bardzo trudno jest ocenić, kto komu pomaga bardziej. Zupełnie inaczej mówi się o tym albo myśli, a inaczej się tego doświadcza. Wypalenia i zobojętnienia bałam się już na studiach, myślałam, że jak będę obcować dużo z cierpieniem, to mnie to zmieni na gorsze, stracę empatię. Ale kiedy jestem potrzebna, po prostu działam zadaniowo.

Planujesz już kolejną misję?

Tak, dostałam zaproszenie na misje jesienią na Wybrzeże Kości Słoniowej. Córka też chciała jechać, ale już wtedy zacznie się szkoła, więc niestety tym razem pojadę sama.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Zamień granie w pomaganie. Grając w „2 The Light” wspomagasz chore dzieci

Kasia, ratowniczka medyczna: człowiek ma potrzebę, żeby znowu pod tę granicę życia i śmierci podjechać

Mężczyzna siedzi i trzyma się za kolano

Osteofity – jakie są przyczyny i objawy schorzenia kości? Leczenie farmakologiczne czy operacja?

Mężczyzna trzyma w ręku bardzo dużo leków, opakowania po lekach są na drugim planie

Cytostatyki – czym są i jak działają leki niszczące nowotwory? Czy ich przyjmowanie może wywołać skutki uboczne?

Kobieta podnosi do góry wargę, widać odsłonięte szyjki zębowe

Odsłonięte szyjki zębowe – czy domowe sposoby są skuteczne? Jakie objawy powoduje obniżenie dziąseł?

Kobieta z odkrytym brzuchem, na dole blizna po cięciu

Szwy rozpuszczalne – kiedy się je stosuje? Po jakim czasie rozpuszczają się szwy?

Lekarz bada odcinek szyjny pacjentki

Choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa szyjnego – przyczyny, objawy, przebieg, rehabilitacja schorzenia

Mężczyzna w niebieskiej bluzce ma wykrzywioną ttwarz, trzyma się za kark

Neuralgia międzyżebrowa jednostronna lub dwustronna – przyczyny, objawy oraz leczenie schorzenia

Kobieta się uśmiecha i palcami wskazuje na zęby

Zgorzel zęba, czyli zapalenie miazgi zębowej. Najczęstsze przyczyny schorzenia i sposoby leczenia

Kobieta stoi smutna przy szybie i patrzy przed siebie

Przyczyny, objawy i terapia w sytuacji wystąpienia zaburzeń lękowo-depresyjnych

Nóżka noworodka w opasce tuż po narodzinach

Zabieg Credego – na czym polega i jakie są ewentualne powikłania?

Kobieta w białej bluzce trzyma się w okolicy żeber, ma wykrzywioną twarz

O czym może świadczyć ból żeber – przyczyny, objawy, postępowanie. Jak złagodzić ból?

kobieta trzyma w rękach głowę niemowlaka

Bezmózgowie jako wada wrodzona – jakie są przyczyny schorzenia i rokowania?

mężczyzna stoi w toalecie i trzyma się za okolice krocza

Dobowa zbiórka moczu – jakie nieprawidłowości pozwala wykryć? Wskazania i sposób przeprowadzenia badania

Kobieta trzyma na rękach niemowlę

Czym jest obojnactwo i jakie jego rodzaje rozróżniamy? Obojnactwo prawdziwe i rzekome

Kobieta lleży u kosmetyczki i ma wykonywany zabieg

Darsonwalizacja, czyli oczyszczenie i dezynfekcja skóry. Na czym polega i kiedy jest stosowana?

Mocz i odczynniki

Czy krew w moczu powinna być powodem do niepokoju? O czym świadczy krwiomocz?

Mężczyzna i kobieta uprawiają seks, mężczyzna leży na kobiecie

Pochwica – zaburzenie, które dotyka kobiet. Przyczyny, objawy oraz sposoby radzenia sobie z pochwicą

Rodzic układa serce z dłoni, w nim są stopy dziecka

Artrogrypoza, czyli wrodzona sztywność stawów – przyczyny, objawy, leczenie

Kobieta stoi w toalecie

Anuria, czyli bezmocz – jakie są przyczyny schorzenia? Leczenie i rokowania

Maleńkie dziecko w białym kaftaniku leży w łóżczeczku

Zespół Pradera-Williego – jakie są przyczyny i objawy tego genetycznego schorzenia?

Mężczyzna przepaławia papieros

Wpływ palenia papierosów na organizm i zdrowie. Dlaczego nikotyna jest szkodliwa?

Kobieta trzyma w rękach maleńkie dziecko

Aborcja w Polsce – czy jest zgodna z prawem? O czym mówi ustawa antyaborcyjna?

Kobieta pokazuje język, na nim jest zaznaczony czerwony punkt

Krosta na języku – przyczyny powstawania, leczenie. Skąd się bierze krosta na języku i jakie ma formy?

данабол

гонадотропин

метан