Zdrowy konkret

Sushi - jak nie zmarnować zdrowego potencjału?

Sushi - jak nie zmarnować zdrowego potencjału?
Shutterstock
Sushi zjadamy zwykle jako zwiniętą w płat wodorostów porcję ryżu, ryby lub owoców morza, z warzywnym dodatkiem, np. świeżym ogórkiem lub awokado. Samo zdrowie? Niekoniecznie. Bez wdrożenia kilku zasad możemy nadziać się na niezłą minę. I ze zdrowiem nie będzie miało to nic wspólnego.

Jeśli spełnimy kilka warunków, o których mowa niżej, sushi będzie superzdrową potrawą. Ryby to, jak wiadomo, doskonałe źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, które wpływają korzystnie na serce, mózg i kości. Znanych jest wiele badań potwierdzających, że odpowiednia ich ilość w diecie może chronić również przed nowotworami. Specjaliści z American Heart Association zalecają jeść rybę przynajmniej dwa razy tygodniowo, ponieważ kwasy omega chronią serce przed negatywnym działaniem stresu. Potwierdzają to np. badania pod kierunkiem Jasona R. Cartera z Michigan Technological University - osoby, które przyjmowały suplementy z kwasem omega-3 już po miesiącu osiągnęły lepsze wyniki ciśnienia krwi i pracy serca w porównaniu z grupą osób nieprzyjmującą tej substancji. Oprócz zdrowych tłuszczów, ryby są również pełne innych dobrodziejstw: witaminy D, selenu, jodu, fosforu, fluoru, magnezu i wapnia. I co ważne, dostarczają nam białka.

W przypadku wodorostów nori na szczególną uwagę zasługuje zawartość jodu - jeden płat nori uzupełnia niemal całość dziennego zapotrzebowania na ten pierwiastek. Oraz magnezu, potasu, witamin C i A, których także w glonach nie brakuje. Nori są do tego niskokaloryczne.

Ryż z kolei da nam energię na długo, bo jest przede wszystkim źródłem węglowodanów złożonych. Ugotowany będzie dostarczał kwasu foliowego, niacyny i witaminy B1, selenu oraz magnezu.

A jednak da się zepsuć potencjał zdrowotny sushi! Pewien czas temu w internetowym wydaniu Forbes'a ukazał się przydatny artykuł z kilkoma zasadami, którymi powinniśmy się kierować, jeśli chcemy jeść zdrowe sushi. Oto kilka porad do niego nawiązujących:

1. Ogranicz sosy. Sushi serwowane w restauracjach, kupione w supermarkecie czy nawet przygotowywane w domu to często nie tylko ryż, warzywa, ryby czy krewetki i liście nori. Nierzadko możemy znaleźć w nich różnorodne sosy i dressingi, np. na bazie majonezu, z dodatkową zawartością soli, tłuszczu i cukru. Trzeba o tym pamiętać, gdy zdecydujemy się na takie podrasowane maki. Zwróćmy uwagę w menu na określenia „pikantne”, „kremowe” czy „chrupiące” sushi – w środku mogą być ciężkostrawne i tłuste sosy. Jeśli nie mamy pewności, zapytajmy obsługę lokalu o składniki. Sos sojowy powinny sobie odpuścić osoby z nadciśnieniem. Jest w nim sporo sodu, a ten, jak wiadomo, powinien być ograniczany do minimum.

2. Zwracaj uwagę na składniki. Tym razem jednak nie chodzi tylko o dodatkowe sosy. W rozmaitych odmianach sushi możemy znaleźć smażony bekon lub inne tłuste dodatki. Sprawdźmy zawartość soli i cukru. Smak ryżu podkręcany jest często nie tylko octem ryżowym, ale i solą oraz cukrem. Krótko mówiąc, to, czy sushi jest zdrowe, zależy od tego, co się w nim kryje. Smażony bekon nawet w sushi będzie nadal smażonym bekonem…

3. Zrezygnuj ze smażonego sushi. Niektóre rodzaje sushi są poddawane smażeniu w głębokim oleju. Zdecydowanie zdrowsza będzie wersja świeża. Smażenie może i sprawia, że to, co jemy, jest smaczniejsze, to jednak dodatkowy tłuszcz, sól i kalorie.

4. Sięgaj po sushi z mniejszą porcją ryżu. Ryż jest najtańszym składnikiem sushi, nic więc dziwnego, że niektórzy nadrabiają nim braki. Ryba z kolei nie rozpieszcza portfela, więc bywa, że jest jej najmniej. Kupując czy przyrządzając tym tropem, nie zjemy zdrowego dania. Dodatkowa porcja ryżu to także potencjalnie dodatkowa porcja octu, soli i cukru.

5. Wybieraj lepsze ryby. Niestety, choć ryby generalnie są zdrowymi składnikami diety, to w zależności m.in. od ich pochodzenia, mogą przynosić więcej szkody niż pożytku. Problemem jest np. zawartość w ich mięsie groźnych związków: rtęci, polichlorowanych bifenyli, difenyloeterów PBDE i innych. Według najmniej rtęci mają łosoś, krewetki, przegrzebki, kalmary i sardynki, ostrygi i tilapia. Ryby o wysokiej zawartości tego metalu ciężkiego to makrela królewska, halibut i tuńczyk. Warto sprawdzić pochodzenie ryby – te z hodowli nie powinny mieć pasożytów, jednak mogą zawierać pozostałości środków przeciwdrobnoustrojowych. Świeża ryba, o czym warto pamiętać, nie powinna mieć mocno “rybiego” zapachu. Świadczy on o tym, że czas jej przydatności najprawdopodobniej już minął.

6. Zwróć uwagę na higienę. Niezależnie od tego, jak zdrowe będą składniki sushi, bez odpowiedniej czystości przygotowania możemy zapomnieć o pozytywach. Jedząc sushi sporządzone w nieodpowiednich warunkach, narażeni jesteśmy na infekcje wywołane przez rozmaite patogeny, np. norowirusa oraz wirusa żółtaczki typu A. Jedzmy w dobrych miejscach, śledźmy opinie, sami dbajmy o czystość podczas przechowywania składników i przyrządzania sushi.

Jeśli będziemy się trzymać tych zasad, zdrowotny potencjał coraz chętniej goszczącego na naszych stołach sushi nie zostanie na pewno zmarnowany. Jeżeli tylko mamy taką możliwość, możemy ze spokojem jeść to azjatyckie danie regularnie.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Powiązane artykuły

Onigirazu - "sushi kanapka" ze szparagami

Maj to dla mnie początek sezonu – czas, kiedy każdy powód, żeby wyrwać...
Maj to dla mnie początek sezonu – czas, kiedy każdy powód, żeby wyrwać się za miasto, jest dobry. Niezależnie gdzie was poniesie w te pierwsze majowe dni, jedno jest pewne – zgłodniejecie! Mam dla was pomysł na posiłek, który sprawdzi się zarówno w plenerze, jak i w lunchboxie.

Sushi zrób sobie sam!

To nie fizyka kwantowa – domowe sushi jest prostsze, niż może się wydawać. Potrzeba kilku niezbędnych...
To nie fizyka kwantowa – domowe sushi jest prostsze, niż może się wydawać. Potrzeba kilku niezbędnych składników i pary rąk do pomocy. Do dzieła!