Przejdź do treści

Indeks glikemiczny pod lupą

Ilustracja: Julia Szostak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Amy Schumer w czerwonej sukience pozuje na ściance
Amy Schumer w szpitalu. Aktorka cierpi na ciążowe dolegliwości
kobieta, mężczyzna, czwórka dzieci
„Matczyna emerytura” później niż zakładano
Kobieta w aptece rozmawia z farmaceutą
Szczepienia w aptekach? Co na to krajowy konsultant?
Kobieta trzyma w ręku e-papierosa
E-papierosy mają szkodliwy wpływ na układ oddechowy
Anja Rubik na spotkaniu z mediami
Anja Rubik popiera akcję #ThisIsNotConsent

„Zdrowo się odżywiam, bo kieruję się przy wyborze produktów spożywczych indeksem glikemicznym”. Czy kierowanie się tym wskaźnikiem jest słuszne? Warto zwracać uwagę także na witaminy, minerały i wartości odżywcze produktów.

Jednym z podstawowych elementów edukacji moich dietetycznych pacjentów jest nauczenie interpretowania samodzielnie indeksu glikemicznego. Chcę zwrócić ich uwagę, że zawierzenie takiemu rozwiązaniu w 100 proc. to nie najlepszy pomysł. No i jak zwykle ilość jedzenia i w tym wypadku także ma duże znaczenie. Przedstawię wam kilka wskazówek, jak rozsądnie i świadomie komponować posiłki, aby cukier zbyt gwałtownie nie uderzył wam do głowy.

Indeks glikemiczny ‒ co to jest takiego?

Wytłumaczę wam to zagadnienie najprościej, jak umiem. Wyobraźcie sobie, że zjadacie na drugie śniadanie kawałek arbuza. Zjedzone węglowodany zawarte w owocu wchłaniają się w określonym tempie i powodują, że wzrasta wam poziom cukru we krwi, jak to po zjedzeniu każdego innego produktu zawierającego cukier (białka i tłuszcze nie powodują wysokiego wzrostu glukozy). Jednak w zależności od tego, czy to będzie arbuz, makaron, marchewka, czy frytki ‒ cukier wchłonie się szybciej lub wolniej. Ten proces uzależniony jest od tego, ile cukru zawiera produkt, czy są to w większej ilości cukry proste, czy może węglowodany złożone (także od różnych innych czynników, o których opowiem wam później). Indeks glikemiczny szereguje produkty spożywcze na podstawie tego, jak poprzez tempo wchłaniania cukru wpływają na jego poziom w waszym organizmie. Zastanawiacie się pewnie, jakie to ma skutki dla organizmu? Odpowiedzią na wzrost cukru jest wydzielanie przez trzustkę insuliny, która ma za zadanie obniżyć poziom cukru we krwi, a jednocześnie przyczynia się w tych okolicznościach np. do zwiększonego odkładania znienawidzonej tkanki tłuszczowej. A to nie koniec niemiłych konsekwencji. Po pewnym czasie po posiłku cukier może wam tak spaść, że albo zaśniecie na stojąco, albo sięgniecie znowu po coś do jedzenia – po czym znowu wzrośnie cukier we krwi. Koło się zamyka.

Indeks glikemiczny – dlaczego to za mało?

Założenie twórców indeksu glikemicznego, które przemawia za jego stosowaniem, jest takie, że im niższy indeks glikemiczny produktu, tym mniej negatywnych konsekwencji dla waszego organizmu. To dlaczego według mnie kierowanie się jedynie tym, często niezasłużenie wychwalanym, parametrem nie jest najlepszym rozwiązaniem? Po pierwsze, na indeks glikemiczny wpływają różne czynniki, które można modyfikować we własnym zakresie. Tabelki tabelkami, ale na talerzu wszytko może się zmienić. W jaki sposób? To, czy owoc lub warzywo jest mniej czy bardziej dojrzałe, ma ogromne znaczenie. Niedojrzały zielony banan ma niższy indeks glikemiczny od dojrzałego, słodziutkiego banana (bo zawiera mniej cukrów prostych). Ale czy to oznacza, że nie możemy już nigdy zjeść żółtego banana? Nie. Dodasz do niego jogurt (białko) i orzechy (tłuszcz) i automatycznie indeks glikemiczny posiłku spada. A dlaczego mąka pszenna, nawet ta pełnoziarnista, ma wyższy indeks glikemiczny od otrąb ‒ też pszennych? Przecież to jest to samo zboże. Bo stopień rozdrobnienia też ma znaczenie. Czyli tarte jabłko ma wyższy indeks od jabłka zjedzonego w całości. Obróbka termiczna też robi różnicę. Marchewka gotowana i surowa to dwa różne światy. Tutaj trzeba jednak zaznaczyć, że nie oznacza to, że musicie sobie wiecznie odmawiać gotowanej marchewki. Marchewka ugotowana al dente to już o wiele lepszy wybór (jeśli zjecie ją z odpowiednimi dodatkami, to tym bardziej nie musicie się bać za wysokiego indeksu glikemicznego). Długość obróbki termicznej odgrywa tutaj kluczową rolę. Im bardziej rozgotujesz makaron czy warzywa, tym większy stopień rozłożenia węglowodanów i więcej cukrów prostych ‒ co oznacza wyższy indeks glikemiczny. Kolejna sprawa to błonnik występujący w owocach, warzywach, roślinach strączkowych czy pełnoziarnistych produktach zbożowych, który też wpływa na obniżenie indeksu glikemicznego. Dlatego wybieraj pieczywo z mąki razowej, a nie białą bułę na śniadanie. Na obiad zjedz brązowy ryż z górą sałatki, a na kolację sałatkę na bazie kaszy gryczanej z np. bogatą w błonnik fasolą. Co jeszcze obniża indeks oprócz zawartości błonnika, dodatku tłuszczu i białka do posiłku? Między innymi zawartość kwasów organicznych występujących np. w fermentowanych produktach mlecznych czy chlebie na zakwasie.

Indeks glikemiczny – uwaga na pułapki!

Chcę zwrócić waszą uwagę jeszcze na coś ważnego. Gdy spojrzycie do powszechnie dostępnych w internecie tabel i porównacie indeks glikemiczny nutelli (IG=33) i arbuza (IG=72) (tabele IG znajdziecie ), to okaże się, że powinniśmy jeść na każdy posiłek, rano i wieczorem, krem czekoladowy. To brzmi absurdalnie! Na tym przykładzie można zauważyć, że ważniejsze jest to, co w środku. Witaminy, minerały, wartość energetyczna, a nie jedynie indeks glikemiczny.

Indeks uwzględnia tylko tempo wchłaniania węglowodanów, a co z ich ilością? Wprowadzono w tym celu termin ŁADUNKU GLIKEMICZNEGO. Przeanalizujmy to na przykładzie, żeby wszystko było jasne i klarowne. Porównajmy sobie arbuza (IG=72) i bułkę pszenną (IG=95). Czyli tak naprawdę dwa produkty o wysokim indeksie glikemicznym. W porcji arbuza (100 g) znajduje się 8 g węglowodanów, w jednej kajzerce (60 g) znajdziecie 35 g węglowodanów. Mimo że węglowodany w obu przypadkach szybko się wchłoną (o tym informuje nas właśnie IG), to poziom cukru we krwi w przypadku arbuza nie będzie dla nas „zagrażający”, bo ilość cukru w plasterku arbuza jest naprawdę niewielka w porównaniu z białą bułką.

Nie piszę tego wszystkiego po to, żebyście od jutra biegli do sklepu z kalkulatorem i tabelkami i robili obliczenia, wkładając kolejną rzecz do koszyka. Chciałam wam uświadomić, że warto zrozumieć pewne zawiłości dietetyczne, żeby nie utrudniać sobie życia na siłę i nie podążać bez większego sensu za tym, co ktoś powiedział, czy napisał.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Nie mam czasu na zdrową dietę!

Święta bez jaj, czyli Wielkanoc na diecie wegańskiej

Mała czarna dla zdrowia?

Gęstość energetyczna i odżywcza – jak jeść dużo, ale zdrowo?

Alkohol na diecie – tak czy nie?

Oleje roślinne – tłusto nie znaczy niezdrowo

Laktoza – kiedy staje się problemem?

Wychodź sobie zdrowie

5 zdrowych nawyków żywieniowych do zapamiętania

Supermisja na zimę: wzmacniamy odporność!

Choroby autoimmunologiczne – gdy organizm jest swym własnym wrogiem

Świąteczne triki dietetyka

eurobud.com.ua

www.profvest.com

pills-generic.com