Przejdź do treści

Zazdrość to stan umysłu

Zazdrość to stan umysłu
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Chora kobieta stoi z kubkiem w ręku i chusta na głowie i patrzy przez okno
Przełom w leczeniu chorób nowotworowych. „Ostatnia nadzieja dla pacjentów bez nadziei”
Kobieta w ciąży trzyma w ręku zdjęcie z badania USG
Rezygnacja z Banku Tkanek Germinalnych. Czy jest szansa dla kobiet chorych na raka?
kobieta używająca mikroskopu
Leki na cukrzycę i nadciśnienie sposobem na raka?
wegański stek wydrukowany w drukarce 3D
Wegański stek z drukarki 3D
Białe rzeźby przedstawiające troje młodych lduzi siedzących na ławce i patrzących w telefony. Telefony oświetlają ich twarze.
Jak bardzo jesteśmy uzależnieni od smartfonów? Zobacz wymowną rzeźbę

Zazdrość to potwór, który żyje w naszym mózgu. To od nas zależy, czy jesteśmy zazdrośni. Sprawdź dlaczego jedni odczuwają zazdrość, a inni nie.

‒ Nie chcę znosić tortury zazdrości. Zabiłem Virginię ‒ rzekł kucharz Dominik do Gioacchino Rossiniego, włoskiego kompozytora klasycyzmu. Na szczęście Dominik rzekł był to w sztuce Teatru TV „Grzechy starości”, a i jego cały wątek był fikcyjny, lecz ilu z nas choć raz nie paliła zazdrość? Psycholog ewolucyjny David Buss twierdzi, że prawie każdego. Jedni dzięki zazdrości wiedzą, że partnerowi nadal zależy, innym zazdrość niszczy związek. W obu przypadkach walutą jest miłość. Taka miłosna zazdrość określana jest mianem romantycznej. Trzeba przyznać, że Dominikowi trafiła się w najcięższym wydaniu. Gdyby zebrać różne opinie psychologów, wyszłoby na to, że zazdrość to subiektywna obawa przed utratą partnera. Wywołuje ją istnienie realnej lub domniemanej relacji między partnerem a obiektem trzecim, który to wydaje nam się od nas lepszy. Determinowana jest indywidualnymi przekonaniami oraz uwarunkowaniami kulturowymi. I tak Eskimosi z Grenlandii pożyczą swoją żonę gościowi, który u nich nocuje, podczas gdy w naszym kręgu kulturowym jest to zupełnie nie do pomyślenia. Jeśli warunki są niepewne i nieokreślone, rodzi się poczucie zagrożenia, a zaufanie blednie.

Zielonooki potwór

Szykujesz się na imprezę. Niby wszystko jest OK, masz dobry humor, wyglądasz super, a mimo to coś lekko zaciska szczęki, bo wiesz, że na tej imprezie będzie ktoś jeszcze – znajoma twojego partnera albo kumpel twojej dziewczyny. Wkurzasz się, zaczynasz burczeć i krytykować, choćby najwspanialszą działalność charytatywną tej osoby. Niby nie masz powodu, ufasz, znasz i szanujesz granice w swoim związku, a jednak coś jest nie tak. Coś cię dręczy. Ta osoba działa jak szpilka na twoje ego. Ma coś, co też chcesz mieć. Powód może być zupełnie błahy i nawet bardzo stereotypowy: kolorowe paznokcie przyjaciółki twojego partnera albo umiejętność rysowania kumpla twojej dziewczyny. Jeśli ta zazdrość jest delikatnym impulsem do działania, które po prostu nie pozwala na obojętność, to można ją tak zostawić. Biegnij po lakier do drogerii, a jutro zacznij w końcu rysować. Podpompujesz swoje ego i będzie OK. To jakby nabywanie cech podobnych do trzeciego obiektu. Z pozoru absurdalne: on/ona ma, to ja też chcę/muszę, ale jeśli czujemy ulgę i na tym temat się zamyka, to tutaj zazdrość jest jeszcze sprzymierzeńcem. Staje się naszym cichym motorem działania. Natomiast jeśli na tym się nie kończy, to prawdopodobnie pierwszy krok do żarliwej zazdrości masz już za sobą. Na rzeczy jest coś więcej niż przytoczone błahostki i prawdopodobnie cierpisz. Twój umysł już sobie nieźle pogrywa. Zamiast stawiać krok następny, zmień kierunek – idź w głąb siebie. Dowiedz się, dlaczego jesteś tak mocno zafiksowany na tych osobach.

Partner mojej koleżanki wynajął kiedyś pokój w mieszkaniu z dwiema dziewczynami. Zapytany o nie, powiedział: ‒ Dziewczyny, jak dziewczyny, zwyczajne. Kiedy zobaczyła je moja koleżanka, nogi się pod nią ugięły. Dla niej one były boginiami. Od razu poczuła się zagrożona. Zobaczyła w nich to, czego sama nie miała, a co uznała za atrybuty atrakcyjności, co więcej ‒ fundamentalne dla swojego partnera. Jej ogólne poczucie własnej wartości było nawet niezłe, ale uważała, że pewne detale szwankują. Automatycznie się z nimi porównała i choć samo porównywanie nie jest złe, bo robiąc to, ustalamy życiowe wartości, to ważne jest, co się dzieje z tym dalej. Tak jak tutaj ‒ zaniżenie własnej wartości tkwiło tylko w jej oczach. I nie jest to domena kobiet, dotyczy to także mężczyzn. W swojej niepewności tworzymy wizję świata naszej drugiej połówki, która tak naprawdę wynika z naszych przekonań, a nie z sądów partnera. Wówczas nie czujemy się atrakcyjni dla samych siebie ani dla partnera. Żyjemy we własnej fikcji. I za tym idzie silniejsza potrzeba bycia kochanym, co oznacza potrzebę ciągłych zapewnień o naszej wartości. A to już w psychologii (i w życiu) nazywa się zachłannością. Apogeum ma miejsce, gdy samoocena zazdrośnika uzależniona jest od humoru i oceny partnera. Bezpieczeństwo w związku jest wręcz namacalne ‒ istnieje wtedy, gdy partner jest dosłownie obok i na zazdrośnika nakierowuje swoją uwagę. Ale ten po cichu jak bluszcz oplata swoimi potrzebami, zagarnia prywatną przestrzeń i autonomię partnera. Bluszcz nie przyjmuje opcji, że partner może spędzać czas z kimś innym. Robi się coraz gorzej. Brak zaspokojenia potrzeb zazdrośnika przeradza się u niego w kontrolowanie ruchów partnera. Kiedy ogarnia go obsesyjna zazdrość, wówczas wszystkie radary i czujniki nakierowują się na relację partnera z obiektem trzecim. Zawiść i nienawiść to chyba podstawowe uczucia, jakie wówczas żywi zazdrośnik. A to może zagwarantować nawet rozpad związku. Powiało chłodem, ale nauka to trochę tłumaczy.

Mózgowa rzeczywistość

Zazdrość to stan umysłu

W spojrzeniu ewolucyjnym zazdrość jest przejawem pramechanizmów wmontowanych w mózg po to, by tradycyjnie już przekazywać najlepsze geny i zbudować bezpieczne gniazdo. Działa jednak ślepo – nieświadomie, ale paradoksalnie staje się mądrością emocjonalną. Okazuje się tutaj emocją obronną, mającą wzmacniać wierność. Dlatego też, przechodząc na płaszczyznę neurobiologiczną, zazdrość rozgrywa się w sieci mentalnej mózgu powiązanej z odczuwaniem lęku. W proces ten zaangażowane są neurony lustrzane, które m.in. odczytują emocje. Niemożność rozpoznania ich u partnera oznacza mózgowy alarm w ciele migdałowatym – to właśnie wspomniany stan zagrożenia. Stamtąd informacja przekazywana jest do kory przedczołowej mózgu, gdzie rodzi się uczucie zazdrości. To mechanizm ogólny. Stopień i charakter zazdrości są bardzo indywidualne.

Naukowcy z Narodowego Instytutu Zdrowia i Badań Medycznych we Francji wysnuli wniosek, że mózg zawistnych i zazdrosnych różni się od mózgu tych, którzy zazdrośni nie są. Takich powodów jest kilka. Im większe powiązanie neuronów lustrzanych z obwodami lękowymi, tym silniejsza jest zazdrość. Potęguje ją też hormon bliskości – oksytocyna, wyzwalany podczas seksu, przytulania czy porodu. W Instytucie Badań Mózgu Maksa Plancka odkryto, że im więcej znajduje się w mózgu substancji o skrócie Rin1, tym mniejszy jest poziom zazdrości. Już samo jej odczuwanie aktywuje rejony odczuwania bólu fizycznego w mózgu. Z drugiej strony zazdrość obniża zdolność koncentracji na otoczeniu i zadaniach. Ale spokojnie, da się to załatwić.

Ujarzmić potwora

Nie wstydź się zazdrości – ona jest wytłumaczalna. Pora wziąć odpowiedzialność za siebie – to ja odczuwam zazdrość i to jest mój problem. Przyjrzyj się temu, co ją wywołuje, kiedy się pojawia i czego dotyczy. Drąż tak długo, póki nie dokopiesz się do pestki. Pytaj do bólu. Pestka może być bardzo twarda, schowana głęboko i być może nie obejdzie się bez terapeuty, ale rozgryźć da się na pewno. Powiedz o tym partnerowi. On widzi w tobie fajnego człowieka, w końcu to z tobą jest w związku, nie z kimś innym. To, że kogoś lubi, nie znaczy, że chce z nim być. To w tobie widzi najwyższą wartość, teraz jest czas, by zobaczyć ją samemu. Bo zazdrość to stan… przejściowy.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Stoicyzm dziś, czyli jak być szczęśliwym

Dizajn dla zmysłów

Neurony do lamusa. Czas na glej!

Lenistwo. Służy nam czy nie?

Po zdrowie do lasu!

Egomaniak

Udręki szczęki – słów kilka o nerwowych nawykach

Związek to wybór – nie zawsze dobry.

Wszyscy kłamiemy

Pozbądź się lęku, żyj tu i teraz

Mózg nie lubi świąt?

Mózg nie lubi świąt?

Sztuka wydłuża życie!

Sztuka wydłuża życie

http://danabol-in.com

danabol-in.com

farm-pump-ua.com