Przejdź do treści

Udawanie kogoś jest groźne

Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne?
Meghan Markle jest w ciąży. Poinformował Pałac Kensington
Marta Frej dla Hello Zdrowie!
smutna kobieta
Czy kobiecy gniew może być zdrowy?
trójka niemowlaków na łóżku
Mama trojaczek zawiedziona swoim poporodowym brzuchem

Udawanie kogoś jest groźne dla naszej psychiki. Autentyczność jest zdrowsza i bardziej się opłaca – tak twierdzą psychologowie. Nie warto zakładać maski. Nie polubią cię? I co z tego!

Zastanawiasz się, czy warto przyznać się przed znajomymi, jakie filmy i książki najbardziej lubisz? A może lepiej trochę podkoloryzować i dorzucić tytuły, których co prawda nie znasz, ale wiesz, że zrobią większe wrażenie? Psychologowie odpowiadają: nie warto. Bo autentyczność jest zdrowsza i się opłaca.

Wyobraź sobie taką sytuację. Na rozmowę o pracę przychodzi kandydat. Rekruter pyta go, dlaczego chce pracować w tym konkretnym miejscu. Kandydat myśli: „Odpowiada mi lokalizacja firmy. Zawsze chciałem pracować w biurowcu, gdzie jest tyle szkła. Podoba mi się, że wszyscy mówią sobie tu po imieniu. Mam znajomych, którzy mówią, że tutaj się rozwinęli. Chciałbym spróbować. Jak ich przekonać?”. Oto dwa możliwe scenariusze:

Scenariusz 1: Kandydat odpowiada: „Państwa firma cieszy się bardzo dobrą reputacją. Wiem, że ma opinię przedsiębiorstwa o dalekosiężnych planach. To odpowiada mojemu charakterowi i ambicjom”.

Scenariusz 2: Kandydat odpowiada: „To, co widzę, napędza mnie energią: od budynku, przez okolice, po atmosferę, którą tutaj czuję. Wiem od znajomych, że tutaj można się rozwinąć. Jestem gotowy dać wiele od siebie, bo uważam, że w takim miejscu warto. Proszę o szansę”.

Która odpowiedź podoba ci się bardziej? Która zwiększy szanse to, że kandydat dostanie propozycję pracy? Mimo że obie odpowiedzi mogą być równie szczere, zdaniem wielu psychologów ta druga daje większe szanse na powodzenie. Dlaczego? Ze względu na swoją autentyczność.

Autentyczność, czyli co?

Amerykański psycholog i psychoterapeuta Carl Rogers przekonuje, że autentyczność to proces, w którym z jednej strony zaspokajamy własne potrzeby, a z drugiej kontaktujemy się z innymi ludźmi w taki sposób, aby zachować z nimi dobre relacje. „Wymaga ona, aby człowiek znał siebie i miał zdolność szczerego wyrażania tych emocji wobec innych” – możemy przeczytać w książce „Autentyczność. Jak być sobą i dlaczego jest to ważne”. Autentyczność można opisać na dziesiątki sposobów. Życie w zgodzie ze sobą. Brak udawania. Robienie tego, co nam w duszy gra.

Kilka lat temu głośno było o wywiadzie z mieszkanką Australii Bronnie Ware. Bronnie jest pielęgniarką, która specjalizuje się w opiece nad nieuleczalnie chorymi. Po wielu rozmowach z pacjentami doszła do wniosku, że umierający najczęściej żałują, że zabrakło im odwagi, aby robić to, na co mają ochotę. Aby mówić wprost o tym, na czym im zależy i dążyć do tego. Żeby dbać o to, co miało dla nich znaczenie. – W psychologii widzimy w ostatnich latach zwrot ku psychologii pozytywnej. O ile dawniej badacze interesowali się głównie depresją, stanami lękowymi i problemami ludzkiej psychiki, o tyle ostatnio coraz częściej koncentrują się na dobrym samopoczuciu i szczęściu. Autentyczność wpisuje się w ten drugi nurt – podkreśla psycholog Tomasz Wojtoń. – Autentyczność jest coraz lepiej opisana. Powstają specjalne skale, na których precyzyjnie można określić, na ile ktoś zachował się szczerze i w zgodzie ze sobą – dodaje.

Dlaczego nie zawsze tak się zachowujemy? – Często sięgamy do gotowych skryptów zachowań. Zwycięża konformizm, który podpowiada, żeby w liście motywacyjnym wkleić gotową formułkę z internetu, a nie napisać szczerze o naszych zawodowych marzeniach. Który zniechęca nas od tego, żeby podejść do kobiety czy mężczyzny, którzy nam się podobają, i powiedzieć im o tym. Mimo że to nic złego i to właśnie jest szczere, bo ktoś naprawdę wzbudza w nas pozytywne emocje – tłumaczy psycholog.

– Efekt jest taki, że obawy wygrywają, a my zaczynamy kogoś udawać, zakładamy maski. Próbujemy zachować się tak jak większość i tracimy przez to z pola widzenia większość rzeczy, na których nam zależy – dodaje. – Autentyczność nie jest zachętą do tego, żeby zawsze robić to, na co mamy ochotę, działać na zasadzie „po trupach do celu” i być egoistą. Człowiek autentyczny nie jest narażony bardziej niż inni na łamanie norm: ani prawnych, ani moralnych, ani jakichkolwiek innych. Chodzi o to, aby pamiętać o swoich celach i marzeniach oraz, jeśli nie uderza to w innych, mówić wprost o tym, co nam się podoba, a co nie. O tym, że akurat dziś wieczorem mamy nastrój na komedię romantyczną, a nie na oglądanie thrillera – podkreśla psycholog Tomasz Wojtoń.

Czym grozi udawanie?

Brak autentyczności może sprawić, że zaczniemy zapominać o naszych zaletach. – Psychologowie pozytywni są zgodni, że każdy z nas jest niepowtarzalną mieszanką umiejętności, talentów i przeróżnych zdolności. Takiej konfiguracji nie da się powtórzyć – przekonuje Tomasz Wojtoń. – Jeśli zapomnimy o niej, dopasowując się do zewnętrznego modelu, będziemy trochę jak kwiat, który ktoś odłożył na półkę i długo nie podlewa, albo jak pyszny owoc, który leży w szufladzie i nikt po niego nie sięga – dodaje. Pojawia się tutaj piramida potrzeb Abrahama Maslowa. – Jeśli podstawowe potrzeby będą zaspokojone, będziemy mogli się rozwijać, być coraz lepsi w dziedzinach, które nas interesują – tłumaczy. – Jeśli powiemy w pracy wprost, że lepiej funkcjonujemy, gdy dostajemy regularną informację zwrotną, a w domu, że w weekend wolimy za miastem niż wyjazd kilkaset kilometrów nad morze, rosną szanse, że będziemy bardziej zadowoleni. Spokojniejsi. Może także zdrowsi. I dzięki temu spełnimy też inne potrzeby – przekonuje psycholog. Specjaliści zwracają uwagę na jeszcze jedno. – Gdy zaczynamy wyjątkowo uważać na to, żeby nie pokazać naszej prawdziwej twarzy, gdy ukrywamy naszą autentyczność, może zadziałać tak zwany efekt domina. A my możemy mieć pokusy, aby manipulować innymi w różnych sferach – podkreśla psycholog Katarzyna Jakubasz.

Autentyczność pomaga w asertywności

Przypomnij sobie newralgiczny moment wielu konferencji i szkoleń, gdy można zadawać pytania. – Wiele osób, które mają ochotę o coś zapytać, nie robi tego, bo uważają, że ich wątpliwości lub komentarze są banalne lub wręcz niemądre. Potem często jest tak, że ktoś zadaje jednak pytanie i okazuje się, że dotyczy ono właśnie tego, co nas nurtowało. Ten problem dotyczy też często autentyczności – tłumaczy Karolina Jakubasz. – Wydaje nam się, że nasze przemyślenia i odczucia są na tyle nietypowe, dziwne lub wręcz głupie, że nie warto się do nich przyznawać. Tymczasem decydując się na to, często przekonujemy do siebie innych – dodaje. Może jeśli nie przejmujemy się za bardzo karnawałem i w sobotni wieczór zamiast iść na imprezę, wolimy posiedzieć z książką w domu, warto po prostu o tym powiedzieć innym? – Autentyczność zbliża nas do asertywności i odwrotnie. Osoby asertywne mówią pewnie o swoim zdaniu, więc są autentyczne – dodaje.

Wyobraź sobie sytuację, w której prowadzisz samochód, jedziesz w pośpiechu odbierając dziesiątki telefonów, czujesz, jak narasta w tobie stres i w efekcie parkujesz autem w taki sposób, że zajmujesz półtora miejsca parkingowe. Podchodzi do ciebie kierowca, który w mało przyjemny sposób zwraca ci uwagę. – Możemy wtedy ubrać maskę i zacząć się z nim kłócić, a możemy też wprost powiedzieć, że mamy trudny dzień, że spieszyliśmy się i że stresuje nas to, co nas niebawem czeka. Jestem pewna, że w przypadku ponad 90 procent osób złość na człowieka, który popełnił taki błąd, ale otwarcie mówi o swojej sytuacji, szybko minie. Bo gdy jesteśmy autentyczni, upodabniamy się do innych. W gruncie rzeczy podstawowe problemy mamy podobne: jesteśmy niewyspani, zagonieni i brakuje nam czasu dla siebie – przekonuje Karolina Jakubasz. – To nie ma nic wspólnego z manipulacją. Po prostu otwarcie stawiamy sprawę. To wzbudza na ogół sympatię innych, bo lubimy ludzi którzy nie udają idealnych, i im ufamy – dodaje Tomasz Wojtoń.

Na koniec warto zapamiętać, że ideały – poza tym, że nie istnieją – są po prostu nudne. Tym bardziej warto postawić na autentyczność.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jak zamykać sprawy?

Ile powinien trwać urlop?

Zerwij z „Czy zasłużyłem?”

Naucz się cieszyć sukcesem

Jak odpocząć w jeden wieczór?

Dlaczego nie warto narzekać

Czy mówienie do siebie jest zdrowe?

Sztuka odpuszczania w 4 krokach

Jak rozpoznać narcyza?

5 rzeczy, za które polubią cię inni

Odkryj potęgę próbowania

Poznaj swój chronotyp

https://medicaments-24.com

https://medicaments-24.com

www.medicaments-24.com/dapoxetine/dapoxetine-30-mg/