Przejdź do treści

Świąteczny stół – niestrawność w imię tradycji?

Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Magiczne portrety chorych dzieci w szpitalach. Zobacz zdjęcia z projektu „Heart Project”
Mężczyzna waży susz marihuany na wadze
Medyczna marihuana już dostępna w aptekach
Odchudzone wersje świątecznych dań
Chora kobieta stoi z kubkiem w ręku i chusta na głowie i patrzy przez okno
Przełom w leczeniu chorób nowotworowych. „Ostatnia nadzieja dla pacjentów bez nadziei”
Kobieta w ciąży trzyma w ręku zdjęcie z badania USG
Rezygnacja z Banku Tkanek Germinalnych. Czy jest szansa dla kobiet chorych na raka?

Czas świąt rządzi się własnymi prawami. Na chwilę zmienia się wystrój domu, nasze zachowanie i zawartość lodówki. W imię tradycji kupujemy, przygotowujemy i jemy rzeczy, których później nie dotykamy przez kolejne 364 dni. I często czujemy się potem po prostu źle. Jak temu zaradzić?

Czas adwentu i świąt powinien być czasem zacieśniania więzi społecznych. W tradycji ludowej kobiety wspólnie darły pierze i przędły. Odwiedzano szopki, śpiewano kolędy i swatano młodych. Na stole wigilijnym powinny się pojawić wszystkie płody ziemi, a potraw ma być dwanaście – spróbowanie każdej ma ponoć zapewnić przez cały rok. Tak samo jak noszenie łuski z karpia w portfelu… Zgodnie ze zwyczajem dania wigilijne muszą być postne, bezmięsne i przygotowane bez użycia tłuszczów zwierzęcych. Jak to więc możliwe, że postny dzień, który powinien nieść ze sobą refleksje, wymaga nadzwyczajnych przygotowań logistyczno-kuchennych związanych na ogół z wyczyszczeniem karty debetowej i niestrawnością post factum?

Nie trzeba być wielkim odkrywcą i mistrzem obserwacji, by zauważyć, że czas świątecznej paniki zakupowej rozpoczął się na dobre. Na balkonach magazynujemy już wiaderka z kiszoną kapustą i śledziami – ilości hurtowe nie mieszczą się do lodówki. Tu znów przynajmniej na jednej półce chomikujemy wszystko, co pozornie niezbędne, wymaga chłodu, a jednocześnie może poczekać – logistyka to podstawa. Kto bardziej wprawiony w bojach, ma już przygotowaną listę zakupów koniecznie naniesioną na kalendarz wraz z zapiskami, co i kiedy należy przygotować, uwarzyć, ugotować, usmażyć.

I dobrze, cieszmy się wspólnym, wyjątkowym posiłkiem. Jednak przyjrzyjmy się najpierw kolejnym świątecznym daniom. Może rachunek sumienia dla odmiany uda się w tym roku zrobić nie po kolacji, ale przed nią? I uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji – z niestrawnością na czele?

Zatem po kolei.

Barszcz – przyprawiony i na zakwasie

Buraki zawierają mnóstwo żelaza, witamin z grupy B, magnezu i błonnika. Jednak żeby barszcz zachował swoje cenne składniki, nie może być gotowany zbyt długo. Należy przygotować go na naturalnym zakwasie buraczanym, a nie z użyciem octu. Na koniec przyprawy – pieprz, ziele angielskie i majeranek – przyspieszą metabolizm i ułatwią trawienie. Natka pietruszki posypana po wierzchu ułatwi wchłanianie żelaza. I najważniejsze: to ma być barszcz z uszkami, a nie uszka z barszczem!

Zupa grzybowa – najlepsza bez dodatków

Grzyby są wartościowym źródłem białka i witamin z grupy B. Ale przede wszystkim są ciężkostrawne. To pierwsza z wielu świątecznych potraw, z którą twój żołądek będzie miał więcej pracy niż zwykle. W zależności od regionu, lokalnej tradycji czy domowych przyzwyczajeń wigilijną zupę grzybową podaje się z uszkami, makaronem, ziemniakami lub łazankami. Jeśli na co dzień unikasz tego typu „zapychaczy”, to co one robią dziś w twoim talerzu? Zupa grzybowa doskonale smakuje w wersji czystej! A dzięki temu w żołądku zostanie więcej miejsca na inne przysmaki.

Kapusta – byle z umiarem

Przede wszystkim sprawdź, czy na balkonie chomikujesz wiaderko kapusty kiszonej czy kwaszonej. Kiszenie jest naturalnym procesem fermentacji, a uzyskany w ten sposób produkt końcowy (kapusta, ogórki, buraki) zawiera cenne bakterie kwasu mlekowego uważane za naturalne probiotyki. Kwaszenie to sztuczny proces z wykorzystaniem octu lub sorbinianu potasu. Efektem końcowym jest kwaśna kapusta i… bolący brzuch. Wybieraj więc kapustę kiszoną. Ale i ona będzie ciężkostrawna. Pełna witamin i błonnika, niskokaloryczna, ale zalegająca w żołądku – długo będzie się z nią mocował. Jeśli nie możesz się jej oprzeć – nałóż sobie porcję dla krasnala. Zrezygnuj z kapusty z grochem. Jeśli pojawią się także łazanki z kapustą, pierogi z kapustą i grzybami – zdecyduj się na jedno z tych dań. No, chyba że pragniesz zakończyć wigilijną wieczerzę z brzuchem jak balon.

Zobacz także: Sałatka wigilijna

Smażony karp – niewiele wart

Tradycja jedzenia karpia na święta jest dość współczesna. Została zapoczątkowana w 1948 roku hasłem ówczesnego ministra przemysłu: „Karp na każdym wigilijnym polskim stole”. O ryby nie było wówczas łatwo, a chiński karp świetnie znosił trudne polskie warunki, rósł szybko i był mało wymagający. Hodowle tworzyły się więc lawinowo, zaspokajając potrzeby nowej tradycji. Dziś polskie gospodarstwa produkują 15 tysięcy ton karpia, z czego większość zjadamy w jeden wieczór – wigilijny. Jednak zgodnie z prawdziwą polską tradycją w Wigilię przyrządzano płocie, liny i szczupaki. Tymczasem karpik najczęściej karmiony jest wysokoenergetycznymi granulatami albo paszami przemysłowymi na bazie oleju i odpadów żywnościowych. Naprawdę chcesz go zjeść? Dziś wybór świeżych ryb jest ogromny.

Śledź – spróbuj przygotować go inaczej!

Śledź jest idealnym przykładem na to, jak skutecznie można popsuć wartościową rzecz. Śledzie zawierają sporo potasu, żelaza, cynku, miedzi i fosforu. Wspomagają pamięć i koncentrację. Są bogatym źródłem witamin A, D, B6 i dobrze przyswajalnego białka. I tu na scenę wchodzi klasyczny olej z cebulką, zalewa octowa albo śmietana. A wystarczy położyć śledziowe porcje w płaskim naczyniu, obłożyć krążkami cebulki, którą później zdejmiemy, plasterkami cytryny i skropić odrobinę oliwą, zamiast zalewać kawałki śledzia i cebuli olejem aż po brzeg słoika.

Bakalie i kompot z suszu – składniki wybieraj uważnie

Na świątecznym stole nie może zabraknąć bakalii, które podjadamy sauté albo dodajemy do licznych ciast. Suszone śliwki są też składnikiem tradycyjnego kompotu z suszu. Jednak diabeł tkwi w szczegółach – większość suszonych owoców jest konserwowana dwutlenkiem siarki. Sprawia on, że owoce wyglądają atrakcyjnie, mają ładny kształt i kolor. Teoretycznie dopuszczalne spożycie tej substancji wynosi 0,7 mg na kilogram masy ciała. Nie otrujemy się więc, ale dolegliwości ze strony układu pokarmowego objawiające się głównie wzdęciami i uporczywymi gazami są niemal gwarantowane. Warto więc wybrać owoce suszone tradycyjnie i cieszyć się nie tylko ich smakiem, ale też czerpać z ich bogactwa. Suszone owoce są źródłem witamin, błonnika, antyoksydantów i – co najważniejsze w okresie świąt – regulują pracę układu pokarmowego.

Ciasta – kaloryczna bomba na deser

Ręka do góry, komu po maratonie świątecznych dań okraszonych słynnym hasłem „wszystkiego po troszeczku” udało się kiedykolwiek odmówić zjedzenia makowca? A przecież to już nie jest nawet obżarstwo, to balansowanie na granicy wytrzymałości guzika w spodniach! Jedna porcja makowca ma 350 kcal. Żeby spalić te kalorie, potrzeba ok. 45 minut biegu. Ale po barszczu, pierogach, kapuście, grzybach, śledziach, sałatkach, krokietach, karpiach, ciastach – nawet jeśli zjesz tylko połowę tych specjałów w magicznej ilości „po troszeczku”, i tak podbiegniesz ewentualnie na sofę… Nie trzeba sobie zupełnie odmawiać – wystarczy zrobić przerwę między daniami wigilijnymi np. na zimowy spacer, a deser zjeść po powrocie. W rozsądnej ilości!

Zgodnie z tradycją ludową świąteczny stół pełen darów lasu, ogrodu, pola i wody przyniesie domownikom obfitość. Stąd kapusta, groch, grzyby, mak, owoce, ryby. Wierzono też, że koń prowadzony do domu na wigilię jest gwarantem pomyślności i szczęścia w nowym roku. Oprowadzano go trzykrotnie wokół izby zgodnie z ruchem wskazówek zegara i częstowano owsem. Szczególne szczęście miało spotkać gospodarza, gdy koń załatwił w izbie swoje potrzeby. Jak to dobrze, że niektórych tradycji nie kultywujemy… Z tego wniosek, że spokojnie możesz pominąć niektóre dania lub produkty wigilijnego stołu. Przygotuj to, co lubisz, to, po czym czujesz się dobrze, kupuj i jedz z umiarem, mając w pamięci, że szczególnie w tych świętach wcale nie chodzi o jedzenie…

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

8 rzeczy, za które pokocha cię twoja trzustka

Sposoby na wzdęcia

6 zaskakujących rzeczy powodujących wzdęcia

5 zaskakujących spowalniaczy metabolizmu

10 ostrzeżeń wysyłanych przez paznokcie

10 ostrzeżeń wysyłanych przez paznokcie

10 zasad bezpiecznego stosowania leków przeciwbólowych

Po co ci katar, gorączka, chrapanie?

Kilka słów o... bąkach

Kilka słów o… bąkach

Łuszczyca pod kontrolą

Jak radzić sobie z nerwobólem?

6 prostych patentów na przeziębienie

6 prostych patentów na przeziębienie

Czosnek – serce go pokocha

10 sprawdzonych sposobów na lepsze trawienie

pharmacy24.com.ua

www.medicaments-24.net

http://medicaments-24.com