Przejdź do treści

Świąteczne melodie i… zszargane nerwy

Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
mierzenie obwodu brzucha
RFM – nowy sposób pomiaru tkanki tłuszczowej
dwójka dzieci siedzi na tylnym siedzeniu samochodu
„Nie serwuj sobie choroby” – mocna kampania przeciw otyłości
Dwie dziewczyny palą papierosa i rozmawiają ze sobą
Palenie papierosów podczas brania leków. Czy to jest niebezpieczne?
Dziewczyna leżąca na kanapie
„Depresja. Rozumiesz – pomagasz”. Świetna kampania społeczna o depresji
ćwiczenia z resuscytacji noworodka
Bezpieczny Poród. W Warszawie otwarto Centrum Symulacji Położniczych

Co za dużo, to niezdrowo – głosi porzekadło, które czasem należy odczytywać całkiem dosłownie. Na przykład w odniesieniu do świątecznych szlagierów odtwarzanych przez placówki handlowe. Psychologowie twierdzą, że nadmiar tego typu wrażeń muzycznych może się odbić negatywnie na zdrowiu psychicznym.

Kolędowe „rimejki” płynące z głośników w galeriach handlowych na niektórych działają kojąco, innym działają na nerwy. Tych ostatnich raczej przybywa, bo sezon świąteczny w marketingu rozpoczyna się absurdalnie wcześnie – a wraz z nim idzie w cały arsenał środków perswazyjnych czerpiących z bożonarodzeniowej tradycji. W rezultacie pojawia się uczucie przesytu, które prowadzi do rozdrażnienia. Dla wielu osób sprawa będzie mieć wymiar raczej humorystyczny, ale pracownikom handlu nękanym świąteczną muzyką nie jest do śmiechu. Fenomen oczywiście nie ogranicza się do Polski. Niedawno nad tematem pochyliła się brytyjska telewizja .

Muzyczna jazda bez trzymanki

W przygotowanym przez tę stację materiale w imieniu handlowców wypowiada się Gary Grant, współtwórca The Entertainer, największej sieci sklepów z zabawkami na Wyspach. Jak z satysfakcją przyznaje, w placówkach tej marki muzyka świąteczna rozbrzmiewa już w połowie października. Wówczas co czwarta odtwarzana piosenka ma charakter świąteczny. W listopadzie świąteczne melodie zajmują połowę sklepowej playlisty, a w grudniu dominują na niej całkowicie.

Zdaniem Lindy Blair, psycholożki klinicznej i autorki książki The Key to Calm (Klucz do spokoju), to stan rzeczy trudny do zniesienia dla podwładnych Granta i innych osób w podobnej sytuacji. – Ludzie pracujący w sklepach muszą nauczyć się „nie słyszeć” świątecznej muzyki. Jeśli im się to nie udaje, trudno im się na czymkolwiek skupić. Po prostu muszą poświęcać całą swoją energię, by uniewrażliwić się na dźwięki, które docierają do ich uszu – twierdzi specjalistka w wypowiedzi dla Sky News.

Efekt czystej ekspozycji

Jednak intensywne kolędowanie w służbie marketingu może oddziaływać negatywnie również na klientów centrów handlowych. Według Blair stwarza ono poczucie osaczenia. – Przypomina, że musimy kupić prezenty, zatroszczyć się o innych, zadbać o wiele spraw organizacyjnych. U niektórych osób wywołuje to potrzebę robienia impulsywnych zakupów, co oczywiście podoba się handlowcom – mówi psycholożka. Zaznacza jednak, że innych klientów świąteczna uczta dźwięków może zwyczajnie wypłoszyć.

Podobnego zdania jest dr Victoria Williamson, specjalistka od psychologii muzyki na University of London cytowana przez portal . Twierdzi, że w opisywanym przypadku działa tzw. efekt czystej ekspozycji – zjawisko, w którym nadmierny kontakt z danym zespołem bodźców może doprowadzić do zmiany nastawienia emocjonalnego do tych bodźców. W tym przypadku – do irytacji lub bardziej gwałtownego wytrącenia z równowagi.

Radosne nie zawsze cieszy

Punkt widzenia psychologów podzielają związki zawodowe. Przedstawiciele USDAW w komentarzu do materiału Sky News przyznali, że zwracają się do pracodawców z prośbą o wyrozumiałość wobec personelu, który zmuszony jest do słuchania świątecznych melodii przez cały dzień. A to może rozpraszać i wywoływać nerwowość – ze szkodą nie tylko dla zdrowia pracowników, ale również obrotów sklepów. Problem wydaje się zresztą oczywisty dla każdego, kto doświadczył efektu zapętlenia piosenki w głowie – sytuacji, gdy nie możemy uwolnić się od brzmienia irytującej, ale chwytliwej melodii. Łatwo sobie wyobrazić, co czują osoby, które w takich warunkach funkcjonują niemal codziennie przez kilka tygodni.

Można oczywiście bronić świątecznych melodii. W końcu brzmią pogodnie i, z założenia, wprowadzają radosną, wigilijną atmosferę. Jednak radość dozowana bez umiaru – co potwierdza efekt czystej ekspozycji – może obrócić się w swoje przeciwieństwo. Innym potwierdzeniem tego, że radosne nie zawsze cieszy, jest ponury przypadek z historii najnowszej. W 2008 r. światło dzienne ujrzały dokumenty, z których wynika, że administracja obozu Guantanamo do torturowania więźniów wykorzystywała m.in. z… Ulicy Sezamkowej. Puszczane przez wiele dni na okrągło miały pomóc „rozmiękczyć” zatrzymanych i skłonić ich do zeznań…

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

5 sposóbów na problemy z płodnością u mężczyn

Ciemna strona inteligencji emocjonalnej

Nie usuwaj migdałków! (Chyba że naprawdę musisz)

Tylko nie wstawaj lewą nogą

Dlaczego wciąż jestem singlem?

Piwko po treningu? Lepiej nie…

Dr Google cię nie wyleczy

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Inteligencja jako źródło cierpień

Żywność przeciwko alergii

Przepis na lidera: skromność z… narcyzmem

Dbaj o zdrowie bez przesady

www.buysteroids.in.ua/inekczionnyie-anabolicheskie-steroidyi/suspenziya-stanozolola.html

farm-pump-ua.com/boldenon.html

https://steroid-pharm.com