Przejdź do treści

Kilka słów o akceptowaniu swojego ciała

O akceptacji ciała słów kilka
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Ciało służy nam przez całe życie, żyjemy w nim. Ciało to my. Daje przyjemność, jeśli jest kochane i pożądane, gdy choruje i boli, staje się wrogie. Latem odsłaniamy je bardziej. Jednocześnie odsłaniają się też nasze frustracje. Dlaczego tak trudno nam zaakceptować ciała, w których żyjemy? O naszym stosunku do ciała rozmawiamy z Agnieszką Iwaszkiewicz, psychoterapeutką z Laboratorium Psychoedukacji.

Żyjemy w kulturze widzenia i obrazu. Nasz wizerunek stał się obiektem surowej oceny. Jesteśmy postrzegani przede wszystkim przez to, jak wyglądamy. Facebook, Instagram, Tinder ‒ jak większość mediów społecznościowych ‒ karmią się głównie przekazem wizualnym. Dla bycia „przyjętym” i zaakceptowanym przez naszych znajomych z sieci zrobimy wiele. Photoshop, filtry, odpowiednie kadrowanie, eksponowanie korzystniejszego profilu czy nawet retusz kosmetyczny to sposoby na uatrakcyjnienie oblicza, które odsłaniamy, a nawet obnażamy w internecie. Ale to nie kultura jest winna temu, że ciało jest w centrum zainteresowania, niepokojące jest to, jak się z nim obchodzi. Gloryfikuje nierealnie wyestetyzowany kanon urody, piętnując i ośmieszając jednocześnie to, co od niego dalekie. A my, goniąc za lansowanym przez media i korporacje perfekcyjnym wizerunkiem, zatracamy poczucie, że nasze ciało jest piękne, bo naturalnie niedoskonałe. Pojawiają się też inicjatywy negujące lansowanie idealnej urody i kształtów. Aktywiści związani z Body Positivity czy Body Image Movement przekonują, że najpiękniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla naszych ciał, jest zaakceptowanie tego, że to ich różnorodność i naturalność jest wartością.

Spojrzenie INNEGO i rola matki

Lubimy dobrze wyglądać ‒ to naturalne i w pełni zrozumiałe. Pozytywny stosunek do własnego ciała jest elementem harmonijnego życia psychicznego ‒ mówi Agnieszka Iwaszkiewicz, psychoterapeutka z Laboratorium Psychoedukacji. ‒ Jesteśmy istotami cielesnymi. To jest jeden z życiowych faktów, z którym musimy się godzić, obserwując ciało na różnych etapach życia. Drugi podobny fakt jest taki, że spojrzenie tzw. innego ma dla nas ogromne znaczenie ‒ ale nie ma nic złego w tym, że przeglądamy się w cudzych oczach. To jest najbardziej pierwotne doświadczenie związane z relacją z naszymi pierwszymi ważnymi obiektami. Najczęściej jest to matka choć, oczywiście, nie tylko ‒ przekonuje Agnieszka Iwaszkiewicz.

Problem pojawia się wtedy, kiedy nie akceptujemy swojego ciała lub „zawieszamy się” na opiniach innych i to one stają się jedynym wyznacznikiem naszej atrakcyjności lub jej braku. To, jak się czujemy w swoim ciele, zależy od tego, jakie mieliśmy z nim pierwsze doświadczenia w dzieciństwie.

Bardzo ważnym doświadczeniem dla dziecka jest miłosne spojrzenie matki. Najczęściej je otrzymuje, ale kiedy go nie ma, dziecko zaczyna czuć niepewność, czy na pewno jest pożądane i kochane i czy w ogóle istnieje. Zdarza się to wtedy, gdy spojrzenie matki jest nieobecne. Gdy jest chora, ma depresję lub nie ma jej fizycznie przy dziecku. Albo wtedy, gdy matka wyraża w spojrzeniu niezrozumiałe dla dziecka oczekiwania związane z zaspokajaniem jej własnych potrzeb. Wtedy nie ma wymiany „Ja ‒ Ty, Ty ‒ Ja” i dziecko zaczyna mieć wątpliwości, czy w ogóle jest przez matkę zauważane. Może czuć że jest „brzydkim” dzieckiem, bo matka jest z niego niezadowolona. Albo czegoś od dziecka chce, ale dziecko nie może lub nie umie jej tego dać. Zdarza się, że dziecko próbuje zaspokoić takie potrzeby matki nawet kosztem siebie, a następnie powiela ten schemat przez całe życie. To, jak przebiegnie to doświadczenie, ma wpływ na to, jak w dorosłym życiu postrzegamy swoje ciało. Czy je polubimy w harmonii, czy też będziemy z nim walczyć lub go nadużywać – mówi Agnieszka Iwaszkiewicz.

O akceptacji ciała słów kilka

Operacje plastyczne – kontrowersje

Do gabinetów psychologów coraz częściej trafiają pacjenci, którzy nie czują się dobrze ze swoim w pełni zdrowym ciałem. Chcą, aby było ich harmonijnym uzupełnieniem, a tak się nie dzieje. Nie akceptują swojego wzrostu, tuszy, kształtów lub tylko jakiegoś fragmentu ciała. Czasem jest to adekwatne, a czasem wiąże się z nieprawidłowym widzeniem i przeżywaniem ciała. Tacy pacjenci tęsknią do ciała, które byłoby zgodne z ich poczuciem tożsamości, a gdy tego nie czują, zaczynają cierpieć.

Zdecydowanie częściej pacjenci zgłaszają się z jakimś innym problemem i dopiero
w trakcie pracy terapeutycznej pojawia się problematyka nieakceptacji ciała. Ale są też tacy, którzy od samego początku zgłaszają trudności związane z cielesnością. Tak je przeżywają, że wycofują się często z ważnych obszarów życia. Ich życie seksualne jest skrępowane albo wcale nie istnieje. Nie chcą wchodzić w związki. Nie wykonują zawodów, które chcieliby wykonywać, albo nie oddają się pasji, której chcieliby się oddawać. Nad tym oczywiście można i warto pracować terapeutycznie lub w procesie własnego rozwoju. Takie właśnie osoby często decydują się też na operacje kosmetyczne w nadziei, że uczynią swoje ciało przydatniejszym, bardziej skrojonym dla siebie. I to rzeczywiście działa. Drobna korekta i już można poczuć się w swoim ciele jak u siebie w domu
‒ mówi Agnieszka Iwaszkiewicz.

Operacje kosmetyczne nie dotyczą więc jedynie ciała. Dzięki nim można doznać też ulgi psychicznej. Mogą pomóc w „rozkodowaniu” wewnętrznych konfliktów i rozpoczęciu aktywniejszego życia. Często zmiana wyglądu, ubioru, fryzury, makijażu powoduje, że zaczynamy się czuć bardziej spójni ze sobą. Podobnie jest z zabiegami medycyny estetycznej. Choć nadal jest to temat wzbudzający kontrowersje. Jedni chętnie z nich korzystają, dla innych jest to fanaberia i zbytek.

Jeśli po zabiegu chirurgicznym odczuwamy ulgę, czujemy, że w końcu weszliśmy w swoje buty, i myślimy: O, to jest właśnie to, tego mi brakowało, to psychoterapia jest tu zupełnie niepotrzebna. Skutek został osiągnięty. Jeśli jednak kompulsywnie poprawiamy lub zmieniamy sobie kolejne części ciała i nadal nie możemy doznać uczucia szczęścia, harmonii i dobrostanu psychicznego, to jest już to sygnałem ostrzegawczym. Trzeba się wtedy temu przyjrzeć bliżej, najlepiej z terapeutą. Ale tym samym nie jest uprawniony wniosek, że ktoś, kto chce zrobić sobie operację kosmetyczną, zwykle jest z czymś w swoim ciele niesłusznie niepogodzony i powinien iść na terapię, aż wreszcie dotrze do tego, co mu przeszkadza. Nie trzeba oskarżać każdego, kto ma ochotę poprawić swoje samopoczucie za sprawą zabiegu kosmetycznego. Psychoterapia może być przydatna tym, którzy takimi zabiegami destrukcyjnie traktują swoje ciało, próbując w ten sposób rozwikłać swoje nieświadome wewnętrzne konflikty psychiczne ‒ podsumowuje Agnieszka Iwaszkiewicz.

Dajmy sobie zatem prawo do cieszenia się ciałem. Poznawajmy je i bądźmy uważni na komunikaty, które wysyła. Nie tylko sygnalizujące chorobę, ale także te przyjemne. Bądźmy dla niego troskliwi i dobrzy. I może nie tak krytyczni?

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Swędzi Cię głowa lub masz rany na skórze? W HelloNoShame rozmawiam z trycholog, Magdaleną Kanią

„To, że nie mamy cycka, to nie znaczy, że nie jesteśmy kobietami”. Alicja Czarnecka o życiu po raku

Anna Tatarska: To mit, że rak piersi dopada panie po 60-tce. Młode cycki też chorują

jenna jamson na łóżku wtulona w swoje dziecko

Jenna Jameson: chcę, żeby inne mamy wiedziały, że wszystkie jesteśmy takie same

Kobieta stoi przed lustrem w łazience i robi sobie zdjęcie. Na rękach trzyma niemowlaka. Ubrana jest w sama bieliznę (w ciążowych majtkach przebija podpaska)

Kobiety pokazują prawdę o połogu

kobieta mająca krem na dłoni

Alkohol a pielęgnacja skóry: kiedy stosować a kiedy unikać?

Tatuaż przedstawiający gałązkę drzewa z różowymi kwiatami, na piersi, zakrywający bliznę po mastektomii.

Tatuaże dla kobiet po mastektomii

Masaż twarzy. Ćwiczenia na ujędrnienie, odmłodzenie i odprężenie

Ręka w zielonej, lateksowej rękawiczce zaznacza flamastrem na damskim pośladku linie. Przed operacją liftingu pośladków.

Kolejna kobieta zmarła po brazylijskim liftingu pośladków

młoda kobieta w pozycji z jogi

12 wysportowanych erek w rozmiarze XL

Rak piersi – jak się przed nim ustrzec?

Rak piersi – jak się przed nim ustrzec?

Dwie cytryny na zielonej kanapie na żółtym tle

Cytryna pomoże ci wykryć raka piersi