Przejdź do treści

Kortyzol – hormon zabójca

Kortyzol – hormon zabójca
Kortyzol wzrasta, ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Anja Rubik na spotkaniu z mediami
Anja Rubik popiera akcję #ThisIsNotConsent
mapa wskaźnika zgonów spowodowanych rakiem trzustki
Rak trzustki. Gdzie jest największa umieralność w Europie?
Lekarz bada śledzionę pacjentki
Mama Pediatra zaleca szczepienia przeciwko meningokokom, pneumokokom i Haemophilus influenzae typu B
Stringi na schodach przed sądem w Cork (Irlandia)
Majtki oznaką protestu. Kobiety w Irlandii oburzone po skandalicznym wyroku
dachy domów z kominami, z których leci dym
Smog. W większości polskich gmin nadal bezkarnie spala się śmieci

Gdy dopada nas stres, nasz organizm reaguje tak, jakbyśmy mieli walczyć lub uciekać. Decyduje o tym kortyzol, czyli hormon stresu, który potrafi być zabójczy dla zestresowanego mieszczucha.

Reakcja „walcz lub uciekaj” to pozostałość z czasów, gdy byliśmy łowcami-zbieraczami, a nasze szanse na przeżycie zależały od umiejętności przetrwania w środowisku, którego nie potrafiliśmy okiełznać. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, ale nie zmieniło się to, jak reagujemy na traumę. Nagłe niebezpieczeństwo powoduje, że kortyzol uwalnia się do naszego organizmu w znacznych ilościach.

Gdy to się dzieje, następuje kaskada zdarzeń, które mają nas przygotować na niebezpieczeństwo. Do mięśni trafia więcej glukozy. Jednocześnie zwężają się naczynia krwionośne, przyspiesza serce, a układ odpornościowy oraz pamięć robocza zaczynają działać sprawniej.

Wszystko to doskonale przygotowuje nas do ekspresowej ucieczki lub solidnej awantury, ale jednocześnie ogranicza naszą zdolność do realizacji tych zadań, w których wykorzystujemy raczej wiedzę i głowę niż siłę fizyczną. A właśnie z takimi wyzwaniami w dzisiejszym świecie musimy się mierzyć częściej.

Mózg się zatrzaskuje

Kortyzol – hormon zabójca

Przekierowanie glukozy z mózgu do mięśni powoduje, że coś, co nie sprawia nam kłopotu, gdy jesteśmy spokojni, w chwili stresu urasta do rangi problemu nie do pokonania. Pojawiają się na przykład problemy z pamięcią długotrwałą. Chyba wszyscy choć raz znaleźliśmy się w sytuacji, gdy nagle – z niewiadomego powodu – zapominaliśmy coś, co jeszcze chwilę wcześniej pamiętaliśmy doskonale. Lub w takiej, w której nie byliśmy w stanie wymyślić czegoś, co kiedy indziej nie byłoby dla nas żadnym problemem.

Winny jest właśnie kortyzol. Pokazano to w badaniach: studenci, którym przed odpytywaniem podano ten hormon, znacznie gorzej radzili sobie z testami wymagającymi wykorzystania wiedzy przyswojonej dzień wcześniej niż ci, którzy dostali placebo.

Pod wpływem kortyzolu trudniej nam też myśleć kreatywnie, ogromny problem sprawia improwizacja i zaczynamy sięgać po głęboko zakorzenione schematy. Mózg – mówiąc całkiem dosłownie – zatrzaskuje się przed nami.

Kortyzol to zabójca

Kortyzol – hormon zabójca

Jednak problemy z pamięcią to drobiazg w porównaniu z tym, co dzieje się,gdy stres chwilowy staje się przewlekły. Nasz organizm ma problemy z rozróżnianiem jednego i drugiego, i w obu sytuacjach stosuje niemal tę samą metodę. Czyli… kortyzol. Stajemy się nieustannie gotowi do walki lub ucieczki.

Do mięśni trafia więcej cukru. Przyspiesza serce. Pamięć przełącza się na tryb roboczy. Energia jest przekierowywana nie tylko z mózgu, ale też z układu rozrodczego. Gdy stres trwa dłużej, kortyzol staje się – dosłownie – zabójcą.

Więcej cukru to zwiększone ryzyko cukrzycy oraz otyłości. Pojawia się nadciśnienie i ryzyko zawału. Pamięć długotrwała się degeneruje, co jest widoczne nawet w fizycznej budowie mózgu. Może pojawić się depresja. A także… problemy z libido i snem. Normą są kłopoty żołądkowe. Kryzys dotyka też układu odpornościowego, przez co stres sprzyja łapaniu infekcji i utrudnia wychodzenie z nich.

Dziś stres jest wszechobecny. Dlatego żyjemy w ciągłym stanie gotowości – przygotowani, by odpowiedzieć na zagrożenie. A w każdym razie w takiej gotowości żyje nasz organizm. Ale zagrożenie w oczekiwanej formie się nie pojawia i napięcie się nie rozładowuje. Negatywne skutki się akumulują i dlatego wymienione problemy stają się chorobami cywilizacyjnymi.

Dlatego warto zająć się kortyzolem, zanim on zajmie się nami. Tym bardziej że można to zrobić stosunkowo prosto. Badania pokazują, że pomaga aktywność fizyczna – w tym sporty walki, które mówią organizmowi, że „walcz” mamy już za sobą. Czego jeszcze nie lubi kortyzol? Tańca, muzyki, medytacji. Doskonale działa także budowanie i umacnianie dobrych więzi społecznych, które powodują, że w naszym organizmie pojawia się naturalna ecstasy, czyli oksytocyna będąca naturalnym wrogiem kortyzolu. Lekarstwo na stres mamy we własnych organizmach, trzeba się tylko do niego dokopać…

Więcej na temat stresu znajdziesz tutaj:
Stres pożera mózg
Stres w pracy – ogarnij demona
Menu dla nerwowych
Stres – kto się stresuje, ten jest brzydki
Twój stres cię przeżyje!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

5 rzeczy, których nie cierpi twój żołądek

Stres a odporność – czego jeszcze nie wiemy o tym przedziwnym związku?

Dlaczego nie czytam regularnie wiadomości?

Aktywność mózgu wzrasta, gdy odpoczywasz

8 sposobów na obniżenie kortyzolu

Czego nie jeść, by mieć dobry seks?

Czego nie jeść, by mieć dobry seks?

Milenialsi nie tak zdrowi jak rodzice

Depresja facebookowa

Depresja facebookowa

Poradniki dla rodziców unieszczęśliwiają

5 powodów, dla których warto być pesymistą

Dlaczego diety nie działają? – 5 psychologicznych powodów

Pięć pytań o sen