Przejdź do treści

Helicobacter pylori – bakteria, której nie znosi żołądek

Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne?
Meghan Markle jest w ciąży. Poinformował Pałac Kensington
Marta Frej dla Hello Zdrowie!
smutna kobieta
Czy kobiecy gniew może być zdrowy?
trójka niemowlaków na łóżku
Mama trojaczek zawiedziona swoim poporodowym brzuchem

Miewasz bóle brzucha, a ich przyczynę trudno ustalić? Dokucza ci zgaga? Wzdęcia? Jeśli tak, koniecznie sprawdź, czy przyczyną problemów nie jest przypadkiem bakteria, której można się pozbyć.

Być może do dziś leczylibyśmy wrzody w sanatoriach dla osób z nerwicą, gdyby nie dwóch dociekliwych patologów z Australii. Dr Robin Warren, który w latach 70. XX w. badał słabo jeszcze wtedy rozpoznaną bakterię Helicobacter pylori, zauważył, że w żołądkach zakażonych nią pacjentów częściej niż u pozostałych występowały stany zapalne. Czyżby spiralna bakteria miała z tym coś wspólnego? Odpowiedź na to pytanie naukowiec uzyskał, gdy wraz ze swoim współpracownikiem Barrym Marshallem wyhodował H. pylori w laboratorium. Marshall nie chciał tracić czasu na inne testy i ryzykując własnym zdrowiem, wypił napój z zawartością podejrzanych drobnoustrojów. Efekty pojawiły się już po kilku dniach – badacz dostał niestrawności, zaczęły dokuczać mu bóle brzucha, a śluzówka jego żołądka uległa uszkodzeniu. Dodatkowo biopsja, która wcześniej nie wykazała obecności H. pylori, tym razem ją potwierdziła. Wnioski ze swojego medycznego śledztwa Warren i Marshall przedstawili w 1984 r. na łamach czasopisma „The Lancet”. Twierdzili, że H. pylori odpowiada za powstawanie wrzodów żołądka i dwunastnicy. Za swoje odkrycie w 2005 r. odebrali Nagrodę Nobla.
 
Helicobacter występuje powszechnie i może wywoływać różne dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, a nawet zapoczątkować rozwój nowotworu. Co prawda jest ona w odwrocie (w Polsce odsetek zakażonych osób zmniejszył się z 80 do 60 proc.), ale nadal większość z nas żyje z tą bakterią.

Dlaczego H. pylori nam szkodzi?

Jest idealnie przystosowana do życia w kwaśnym środowisku. Potrafi chować się w mucynie, czyli tej warstwie nabłonka żołądka, gdzie panuje niemal neutralne pH, a dodatkowo przed działaniem kwasów chroni ją specjalny enzym. Mechanizmy obronne pozwalają więc tej bakterii latami bytować w organizmie nosiciela, który czasem ponosi tego konsekwencje. „Czasem” nie znaczy jednak „zawsze”, a to dlatego, że szczepy H. pylori różnią się między sobą. Niektóre są dla nas obojętne, inne bywają szkodliwe. Te groźniejsze wywołują stany zapalne, które mogą ciągnąć się latami i skutkować różnymi chorobami.

Jakie dolegliwości najczęściej powoduje H. pylori?

W „Przeglądzie Gastroenterologicznym” przeczytamy, że w 80-90 proc. przypadków zakażenie H. pylori przebiega bezobjawowo. U 10-15 proc. zakażonych może się rozwinąć choroba wrzodowa, natomiast u 0,1 proc. istnieje ryzyko późniejszego wystąpienia nowotworu żołądka. Jak widać, nowotwór statystycznie zdarza się rzadko, natomiast biorąc pod uwagę liczbę zakażonych osób, chorych jest wielu. Dlatego nie powinniśmy lekceważyć niepokojących symptomów.

Jakie są objawy zakażenia?

Często nie ma żadnych, a nosiciel może nigdy nie odczuć dyskomfortu związanego z tym, że jego żołądek zasiedliła bakteria. Jeśli jednak dojdzie do powstania stanu zapalnego i będzie się on zaostrzał, układ pokarmowy da o tym znać. Naszą czujność powinny wzbudzić regularne bóle żołądka, nudności, brak apetytu, puste odbijanie, zgaga, wzdęcia, zmiana częstotliwości wypróżnień.

Ilustracja: shutterstock

Jak przenosi się H. pylori?

Do zakażenia dochodzi najczęściej już w dzieciństwie, gdy maluch „łapie” bakterię od matki (m.in. dlatego nie należy oblizywać smoczka ani łyżeczki dziecka). Główną drogą przenoszenia się H. pylori są ślina i kał. O zakażenie jest łatwo – wystarczy pić z tej samej butelki co nosiciel, nie umyć rąk po skorzystaniu z toalety czy wprowadzić bakterię do organizmu wraz z jedzeniem lub skażoną fekaliami wodą.

Czy obecność tej bakterii zwiększa ryzyko zachorowania na raka?

Tak, dlatego w 1994 r. Światowa Organizacja Zdrowia zaliczyła ją do pierwszej grupy czynników kancerogennych. Ostatnie lata przyniosły kilka ważnych odkryć pozwalających zrozumieć, w jaki sposób Helicobacter przyczynia się do powstawania nowotworu. Prof. Lin-Feng Chen z Uniwersytetu w Illinois wykazał np., że niektóre rodzaje tej bakterii niszczą białko RUNX3 mające za zadanie chronić nas przed rakiem. Z kolei najnowsze testy przeprowadzone przez zespół dr. Thomasa F. Meyera z Instytutu Maxa Plancka w Berlinie dowiodły, że H. pylori oddziałuje na nasze komórki macierzyste. Stale i przez lata pobudzając je do podziałów, może zapoczątkować chorobę.

Jak sprawdzić, czy jest się nosicielem?

Pacjenta z podejrzeniem zakażenia kieruje się na badanie krwi lub kału, często proponuje mu się również test oddechowy (dostępny w aptekach bez recepty). W niektórych przypadkach konieczna bywa gastroskopia i pobranie wycinka z żołądka. Nie ma jednak potrzeby przeprowadzania diagnostyki profilaktycznie. Specjalista zleca ją, gdy planuje leczenie, czyli kiedy uważa za celowe całkowite wyeliminowanie bakterii z organizmu pacjenta.

Czy każdy, kto ma H. pylori, powinien się jej pozbyć?

Nie, byłoby to wręcz szkodliwe, bo kuracja nie jest obojętna dla organizmu. Według gastroenterologów należy ją podjąć m.in. u osób ze stwierdzonymi wrzodami żołądka lub dwunastnicy, u pacjentów cierpiących na zapalenie żołądka (nie zawsze) lub gdy u chorego obserwuje się zmiany przedrakowe. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca też terapię, jeśli w rodzinie nosiciela wystąpił nowotwór żołądka, niektóre rodzaje chłoniaków oraz choroba Parkinsona.

Na czym polega i jak długo trwa leczenie?

Stosuje się dwa lub trzy rodzaje antybiotyków oraz tzw. inhibitor pompy protonowej (IPP), czyli lek zobojętniający sok żołądkowy. Kuracja w zależności od jej przebiegu trwa 10-14 dni. Coraz częściej problemem jest odporność H. pylori na antybiotyki, dlatego zdarza się, że początkowa faza leczenia nie przynosi rezultatu. Trzeba wtedy zmienić kombinację leków i przedłużyć terapię. Podobnie jak w przypadku każdego antybiotyku kluczowe jest przyjmowanie go w takich dawkach i z taką częstotliwością, jak zalecił specjalista.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

5 zaskakujących spowalniaczy metabolizmu

Dlaczego nie cierpimy pewnych dźwięków?

Zakrzepica: czy jesteś w grupie ryzyka?

Smartfon brudniejszy niż toaleta? Niestety…

6 dowodów na to, że pisanie o emocjach służy zdrowiu

7 objawów zespołu policystycznych jajników

Lęk – jeśli nie psychika, to co?

5 objawów endometriozy, które trzeba znać

8 kobiecych chorób, których objawem jest bolesny seks

Czy wiesz, ile masz czasu na zajście w ciążę?

Toczeń: podstępna choroba

Witaminy i mikroelementy: (nie)udane połączenia

medicaments-24.com/viagra-sildenafil/viagra-50-mg/

medicaments-24.net

https://medicaments-24.com